Dzisiaj kilka słów o crowdfoundingu. Dzięki niemu powstała moja książka. Zastanawiałam się, czy nie wydać jej przez wydawnictwo ( z dwoma miałam nawet szeroko zakrojone rozmowy ), ale po pierwsze- trwałoby to o wiele dłużej, po drugie- wiem, że na etapie korekcji i redagowania tekstu, nie miałabym w zupełności wolnej ręki. A ja chciałam, żeby książka była moja. Moja w 100%.
Postanowiłam skorzystać z portalu wspieram.to i z perspektywy czasu bardzo się cieszę.
Z tego miejsca pragnę pozdrowić p. Dominikę, która opiekowała się moim projektem, będąc zawsze wtedy, kiedy jej potrzebowałam. 🙂
Teraz muszę powiedzieć, że sama również zainwestowałam pewną sumę w mój projekt. Oczywiście bez wsparcia wspierających, nie udałoby się zebrać 23 000 przed czasem, ale uważam, że warto wpłacić coś od siebie ( i nie mam na myśli 200-300 zł.). Ja wpłaciłam… prawie 7 000.  I bardzo się cieszę, bo tak mocno wierzyłam w ten projekt, że zrobiłam wszystko, żeby się udało.
W ogóle miałam takie podejście, że jeśli nie uda mi się zainteresować ludzi do wsparcia tej książki- wezmę kredyt. Juz nawet miałam rozmowy z bankiem, ale… udało się, choc wydanie książki w 2 miesiące na prawde graniczy z cudem. Praca korektora, redagowanie tekstu, oprawa graficzna. Chyba Anioły nad nami czuwały, że udało się dotrzymać terminu ( z małym poślizgiem). Nie obyło się bez potknięć, ale kto ich cholera jasna nie popełnia?
Piszę o tym dlatego, ponieważ niezwykle mocno wierzyłam w to, co robię.
Od samego początku wiedziałam, że to nie jest po prostu książka z wspominkami, ale cała idea, która ma na celu wspieranie, uświadamianie. A skrzydeł dodawała mi p. Anna Dymna, która przeczytała Tak Cię Kocham! jako pierwsza, od razu mówiąc mi, że będzie ona skarbem dla wielu ludzi. A p. Anna to dla mnie kobieta – ideał.
Cieszę się, że udało się osiągnąć to, o czym marzyłam przez lata. Książka cieszy się ogromnym zainteresowaniem i już teraz wiem, że zaraz robimy dodruk!

Chciałam z tego miejsca podziękować wszystkim tym, którzy w tym brali udział. Każda kwota przybliżała mnie do tego celu. 15 zł, 30 zł. 50 zł. czy 1500. Dziękuje za zaufanie i zaangażowanie. Zrobiliście dużo dobrego nie dla mnie. Dla innych.
Chciałam podziękować w szczególności 3 osobom, które wsparły mnie w sposób szczególnie hojny :
mojemu brązowemu Ambasadorowi, który chciał zostać anonimowy, ale ( wybacz Marcin) napiszę: Marcinowi Nitschke oraz Markowi i Agacie Utrackim.
Dziękuje.