Jesień rozpoczęła się z przytupem, więc warto przygotować się na ewentualne infekcje.

Każdy z nas wie, że podczas choroby powinno się jeść rosół, ale mało kto wie, dlaczego.
Ostatnio zaczytuje się w “kuchni staropolskiej” i dawnym sposobie przygotowywania potraw, dlatego zaczęłam szukać źrodła tego przekonania.
Rosół kuchni staropolskiej to nic innego jak gotowany wywar z kości zwierząt.
Gotowano go na kościach wołu, kury, kaczki, nawet ryby, z dużą ilością warzyw, naci marchwi, pietruszki. Oryginalnie, gotowany był powoli – od kilku do kilkunastu godzin!


 

Dlaczego, aż tak długo?

W ten sposób bulion stawał się esencją łatwo przyswajalnych, niezwykle ważnych minerałów i składników odżywczych.

Jak wiadomo w kościach zawarty jest szpik. Jest on niezwykle wartościowy ze względu na dużą zawartość mikroelementów takich jak cynk, potas, selen, a także kwasy omega-3.

W dobie hodowli przemysłowych, a co za tym idzie antybiotykoterapii zwierząt, warto zwracać uwagę na zródło pochodzenia mięsa. Najlepiej kupować w sklepach ekologicznych lub od znajomego rolnika. Polecam rownież sklepy internetowe, jak na przykład warszawskie Rano Zebrano.

 

Długo gotowany wywar, staje się koncentratem tego, co w tych kościach się znajduje. A więc gotując mięso i kości nafaszerowane chemią i antybiotykami, pijemy niechciane toksyny.

 

Również bardzo istotne jest, aby gotować rosół z dodatkiem jakiegoś kwasu, który pomaga wydobyć z kości minerały.

Ja używam łyżkę octu jabłkowego. Można stosować również sok z cytryny.


Rosół robi się bardzo prosto.
Do dużego gara wrzucamy umyte wcześniej mięso ( z kośćmi lub bez)- kura z dobrej hodowli, gicz cielęca, mnóstwo warzyw, liście laurowe, ziele angielskie, pół łyżeczki kurkumy, 2 cebule, ząbki czosnku, kilka plasterków cienko pokrojonego korzenia imbiru oraz… 4 daktyle. Gotujemy minimum 4 godziny na bardzo małym ogniu.
W międzyczasie zdejmujemy sitkiem “szumowiny”, które czasami wypływają na powierzchnie. Ja podaję go najcześciej z kaszą jaglaną. Ale dzieciaki zdecydowanie wolą wersję klasyczną- z makaronem. ?


 

W medycynie chińskiej rosół jest traktowany jak zupa mocy. Idealna na wszelkiego rodzaju infekcje oraz “uzdrawianie” układu trawiennego.

Rownież Amerykanie robili badania z jego udziałem.

 

Centrum Medyczne Uniwersytetu w Nebrasce odkrył również, że aminokwasy wytwarzane podczas gotowania rosołu zmniejszają stan zapalny dróg oddechowych. Z kolei w połączeniu z odpowiednią dietą, rosół pomaga zatrzymać objawy colitis ulcerosy (wrzodziejące zapalenie jelita grubego).

 

A u Was, kiedy rosół? ?