Leniwy weekend… Wszystko dzieje się jakby wolniej i możemy poświęcić sobie więcej uwagi. W planach mamy już wspólne oglądanie filmów, może planszówki i jakiś spacer, zanim mąż pójdzie na spektakl. Uwielbiam takie momenty.
Rano mąż mi zrobił ukochaną latte, a ja zabrałam się za moje ukochane śniadanie z dzieciństwa. Dla Tośki to już było drugie, bo wstaje o 5 rano i musi coś zjeść do leków. Ale ona akurat na brak apetytu nie narzeka! 😉
A więc…  racuchy z jabłkami z dodatkiem cynamonu i kardamonu. Ten zapach rozchodzący się po całym mieszkaniu, to skwierczenie na patelni, zwiastujące przepyszne słodkie śniadanie. Ach! 🙂
I może nie jest to okaz zdrowia, i może idzie w boczki, ale najważniejsze, że jest robione z miłości i jedzone z wdzięcznością! 🙂
Dosyć długo utrzymują świeżość, a niektórzy mówią, że są zdecydowanie lepsze na drugi dzień.

 

Przepis na racuchy idealne

* 2 szklanki mąki orkiszowej jasnej
* 2 jajka
* pół opakowania suchych drożdży ekologicznych lub zwykłych ( trzeba je rozpuścić w mleku)
* 1,5 szklanki ciepłego mleka (ja dodałam krowiego, bo nie lubię na roślinnym)
* cukier brązowy, ksylitol według uznania
* 2 jabłka utartych na tarce oraz 2 pokrojone w cienkie plasterki
* cynamon, kardamon

Do miski wsypałam mąkę, drożdże i dolałam ciepłe mleko. Dodałam jajka, cynamon i kardamon. Przemieszałam kilka razy drewnianą łyżką. Odstawiłam przy kaloryferze na… całą noc! ?
A po nocy, przemieszałam raz jeszcze i dodałam utarte jabłka. Znowu przemieszałam. Kiedy jabłka dobrze połączyły się z masą, zaczęłam je nakładać na rozgrzany tłuszcz (łyżka była kopiasta- racuchy nie mogą być płaskie jak placki).

Ja smażę niemalże wszystko na oleju kokosowym. Wbrew pozorom zapach kokosa nie jest tak intensywny jakby się mogło wydawać.

Koniecznie posypcie cukrem pudrem! Ja robię go sama, mieląc cukier brązowy w młynku.