Urodzenie dziecka „niepełnowartościowego” dla wielu rodziców jest świadectwem ich własnej niepełnowartościowości. Czują się ugodzeni w swoich uczuciach narcystycznych i w ich obronie podejmują próbę obciążenia winą partnera czy jego rodziny. Poszukują specjalistów, którzy mogliby odbarczyć ich od poczucia tkwiącego w nich zła. Kryzys tożsamości, który obserwujemy u części rodziców, w związku z odebraniem im przez dziecko idealnego obrazu siebie, nie jest naprawdę powodowany faktem upośledzenia dziecka. Jest on wyrazem ogólniejszych problemów w stosunku do Ja i do świata wartości, które zostają uaktywnione przez sytuację choroby dziecka.

To cytat, który będzie przewodził moim warsztatom. Znakomicie odpowiada na pytanie, dlaczego jednym rodzicom szybciej zajmuje odnalezienie się w nowym, trudnym i niepewnym życiu, zaś inni latami nie potrafią zaakceptować swojego życia. Zdaniem Małgorzaty Kościelskiej „im bardziej wyrazisty obraz oczekiwanego dziecka kreują rodzice przed jego urodzeniem, tym większe jest prawdopodobieństwo, że przeżyją szok po uzyskaniu informacji, że dziecko jest kalekie, chore, upośledzone, albo pod jakimkolwiek względem nie odpowiada ich wyobrażeniom. Czemu tak się dzieje? Bo

Bardzo dużo zależy od Ciebie. Nawet nie masz pojęcia jak wiele.

 

„Nieliczni pacjenci sprawiają takie wrażenie, jakby mówili: „Chcę, żeby mi Pan pomógł, ale Panu na to nie pozwolę.” „Lekarz doskonały” K. Meador

Rodzimy się będąc białą kartą. Lata lecą, a my zbieramy doświadczenia od sobie samym od najbliższych, środowiska rówieśników, szkoły, pracy. Stos informacji o sobie i świecie rośnie coraz bardziej, a my uczymy się reagować na nowe sytuacje. I wtedy właśnie kształtują się one- przekonania. Układają się w rządku, są motorem lub hamulcem naszego działania, warunkują postępowanie we wszystkich dziedzinach życia. Niestety maja jedną wielką wadę- są nieuświadamiane. Co to oznacza? Wiele decyzji podejmujemy nieświadomie, nie zdając sobie sprawy z tego, co tak naprawdę zaważyło, że postąpiliśmy w określony sposób.

Zapewne każdy z was ma w głowie właśnie takie nieuświadamione przekonania, które zostały nam, bez naszej świadomości, wtłoczone.
“Ludzie się nigdy nie zmieniają”, “brudy pierze się we własnym domu”, “rudzi są fałszywi”, “mam cienkie włosy, więc nie mogę nosić takich fryzur”, “mam niezgrabne nogi”, “nie mam talentów do języków obcych”.
Wystarczyło, że ten sam komunikat usłyszeliśmy w dzieciństwie od najbliższych dla nas osób zaledwie kilka razy, a już na naszym twardym dysku w umyśle „zapisała się” ta informacja.

Vadim Zeland, fizyk kwantowy, mówi, że świat jest lustrem tego, co masz we własnej głowie.

„Próbowałem już wszystkiego i nic się nie da zrobić! ”. W swoim umyśle taki ktoś uważa, że wykorzystał wszystkie możliwości i nic nie działa. Ale co to znaczy „wszystkie”? Oczywiście nie mam na myśli nieodwracalnych zdarzeń takich jak nieuleczalna choroba dziecka, śmierć.
Na to nie mamy wpływu. Mamy jednak wpływ, na to, w jaki do tego podejdziemy. Czy uznamy, że dalsze życie nie ma sensu i spędzimy je, żyjąc jak roboty, czy weźmiemy się za jakieś zajęcie, które nam ten sens odbuduje… Wiele fundacji, wielkich akcji, powstało właśnie wtedy, kiedy dana osoba została postawiona pod ścianą. Chciała jednak zmienić to życie. Zapisać nową kartę i być kowalem swojego losu.

Gdzie szukać szczęścia?

Wystarczą jednak cztery miesiące terapii psychologicznej, byśmy poczuli się znacznie bardziej zadowoleni z życia – przekonują brytyjscy naukowcy na łamach czasopisma „Health Economics, Policy and Law”.

Fragment wywiadu z Urszulą Dudziak (XII 2009)

M.R.: Wiesz, są takie fajne ćwiczenia otwierające ludzi na szczęście. Na zajęciach siedzi się w parach, tak jak my teraz. Jedna osoba milczy, a ta druga ma patrzeć jej w oczy i wymieniać rzeczy, które naprawdę
w sobie lubi. Potrafiłabyś teraz wymienić przynajmniej pięć takich rzeczy?
U.D.: Po pierwsze – mam nieprawdopodobne pokłady optymizmu, po drugie – umiem cieszyć się duperelami, trzecie – potrafię zmierzyć się z jakąkolwiek przeszkodą w życiu, czwarte – wiara w człowieka i po piąte – wiara, że bardzo dużo od nas zależy.

I tym wywiadem, swoją droga jednej z moich ulubionych wokalistek, zakończę ten wpis. Masz wybór. Zawsze masz wybór.